Pasjonuje mnie jedzenie i wszystko co z nim związane:-D!!! Od wielu lat zbieram różne dietetyczne informacje oraz układam taktyki, i chciałam Wam opowiedzieć o tym, może coś się przyda jeśli akurat potrzebujecie mobilizacji.
Opiszę w kolejnych postach różne sposoby na utratę wagi, polepszenie warunków zdrowia lub diety, sposoby na zachowanie stałej motywacji jak i również relacje z bardzo niezdrowego trybu(wszystko wypróbowałam:P).
Jako dziecko byłam niejadkiem. Jadłam tylko frytki i naleśniki:-).
Nic innego mi nie smakowało. Miałam też małpkę maskotkę, której podgryzałam ogonek (podniebienie ma szczególnie dużo receptorów dotyku) i to działało kojąco, może tłumiło emocje. Słodycze kojarzą mi się z dzieciństwem
Zawsze ważyłam normalnie, byłam całkiem szczupła; niestety w wieku 12 lat zaczęłam się odchudzać z miłości (jadłam 1 kanapkę dziennie), dorobiłam się 10-letniego stażu w odchudzaniu, bo właśnie tak niewinnie zaczyna się cała udręka- czy na pewno udręka?
Tycie i chudnięcie nie jest zdrowe, a zdrowie ma się tylko jedno! Ale ja po prostu lubię się objadać żeby później móc chudnąć z dnia na dzień czując się coraz lepiej, lżej na duchu, radośniej. Szkoda, że to szkodzi, bo naprawdę sprawia mi to ogromną radość.
Zauważyłam też, że gdy odżywiam się zdrowo i jem regularne posiłki czuję się szczupła bez względu na to jak wyglądam, a jeśli się objadam czuję się grubo nawet wyglądając szczupło.
Jedzenie podobnie jak ogonek małpki działa kojąco, rekompensuje niezaspokojoną potrzebę bliskości z drugim człowiekiem, rozładowuje napięcie.
Kiedy mocno się czymś stresuję, lub obecny tryb powiewa monotonią zaczynam zmieniać życie za sprawą fizjologii, co jest nielogiczne ale potrafi wywrócić je do góry nogami.
Kolejny wątek to ruch "najlepszy lekarz i aptekarz;))".
Za czasów szkolnych uciekałam i byłam zagrożona z w-fu, kiedy skończyłam edukację zaczęłam ćwiczyć regularnie i dzień bez ćwiczeń jest dla mnie katorgą, gdyż naprawdę uwielbiam wszelką aktywność (szczególnie taniec).
Jeśli ktoś każe mi coś zrobić, mózg się buntuje, bo wie dobrze że wcale nie musi , więc nie robi, kiedy zaś już nie trzeba czegoś robić -może się do tego bardzo przekonać i polubić:-).
Piszę to wszystko, bo może w którymś punkcie jest odpowiedź na to dlaczego właściwie się odchudzacie lub dlaczego porzucacie obrany cel.
Pewność siebie.. Jeżeli w którymś momencie dostrzeżemy, że największym katem dla siebie jesteśmy my sami-To znak, że nasza samoocena leży. Uroda przemija, schudnąć zawsze można ale to nie na wyglądzie powinno się skupić, a na szacunku do samych siebie. Wsłuchaj się w własną intuicję, przeczucie i nie rób niczego na siłę, bo chcąc schudnąć za wszelką cenę, lub jedząc do rozpuchu nie jesteś sobą. Nie trzeba wcale wielu poświęceń aby cieszyć się piękną sylwetką ale wymaga to działania -które dla odmiany może być bardzo przyjemne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz