Ujęłam w kilka punktów wakacyjną część z ostatnio reaktywowanych jak i nowych pragnień, w których spełnienie wierzę.
Nie mających nic wspólnego ze sztywnymi zasadami czy systemem, ani też z "zaliczaniem"- a są to pragnienia z głębi serca! Chęć działania i poprawy oraz rozwijania się- inaczej życia pełną parą;D!
1. Dziś ułożyłam dietę 2-fazową. Pierwsza trwa 12 dni i polega na redukcji wagi do 46 kg. Drugą fazę zaprojektowałam na całe życie- wzięłam pod uwagę popełniane błędy, własną low self-control i potrzeby oraz osobowość -.-.
To cudowne i niesamowite!! Potrafić sobie wybaczyć. I nie udawać kogoś lepszego niż się jest, akceptując swoje słabości. Teraz nastawiona pozytywnie, uczciwą pracą oraz nieugięciem i nie zniechęcaniem się; aaaa!!- chcę zmierzać bardzo stopniowo do zamiany, utrwalonych przez wiele wcześniejszych lat, -wad- w konsekwencję i wytrwałość, pragnąc umiejętności zachowania umiaru.
Bez odwołania, nie wprowadzając modyfikacji do końca grudnia.
2. Ujędrnione uda i brzuch, I nosić krótkie spodenki po domu przez cały rok:D, yeeea. ( ćwiczenia, opalanie się, zabiegi pielęgnacyjne, masaże, produkty uwalniające organizm z toksyn i nadmiaru wody oraz szybsze spalanie tkanki tłuszczowej) (Spełniło się)
3. Szczupłe ramiona, płaski brzuch (nie objadać się-szczególnie nie na noc), prosta postawa, nie stykać zębów.
4. Surfing
a. Pływanie zamiast topienia się:P (basen, do końca wakacji dążyć do tego aby się nauczyć)
b. Lekcje surfingu plus podstawy na yt (Były próby:D)
5. Rysować, np. Ilustracje/ Projekty ubrań/ Outfits/ Styles
(Blok A3 i A4, Arkusze brystolu, ołówki, gumki, kredki, pastele, flamastry) (Reaktywowane na kilka lat+)
6. Czytać książki (Czytane :))
(biblioteka, mogą być e-booki)
7. Odwiedzinki do UK (Sept./ Oct. 2013: Z i S!!, B.St.E./ oddać P. 100 funtów:D, /zapytać o P.) (Odwiedzone)
8. <3! To by było super! (<3)
9. Zastąpienie rozpamiętywania, zmartwień, błędów ->Aktywnym działaniem! (wiedz, że to coś. właśnie się dzieje:D...) (Na pewno jest lepiej)
10. Dążenie wsparte aktywnym działaniem, wytrwałe i bez zniechęcania się. (oooo tu się kłania słomiany zapał:p)
11. ODWAGA! Podejmować ryzyko dla czegoś ważniejszego niż lęk, wytrwałość z odwagą. (i tak i nie ale nie jest źle)
12. Koncentracja na dążeniu, na tym co tu i teraz (otacza); odpowiedzialność (słuchanie i poznawanie), uczciwość,-bycie sobą-szczerość. (było. To jest piękne!)
13. Branie odpowiedzialności za siebie, za to co się zrobiło oraz za osoby, które otaczają mnie tu i teraz, ciesząc się z wygranej bliźniego, dawać wygrywać, Ochraniać godność swoją i innych rozbitych dzbanów, i przyjaciół ; Nie pozwolić aby nad gniewem wzeszło słońce; Żeby nie krzywdzić-nauczyć się mówić tylko dobrze o bliźnich. (To wymaga stałej pracy)
14. Miłość do osób, a nie do rzeczy. Dzięki temu spontaniczność, odwaga, nie pozostawanie w zmartwieniach, nie zaniedbywanie i bycie zawsze otwartą ale sobą!!- nie narzucającą się (obserwować i odrzucić wszystko co nie miało nic wspólnego z miłością).
15. (Hiszpania w 2013/ 14 r.)
16. Oddać długi PP. i Ph. :p.
17. Uczyć się rozumieć i mówić płynnie po norwesku (nauka, lekcje i słuchanie, czytanie). (na pewno lepiej)
18.Wdzięczność i radość nawet w niezrozumiałej czy wymagającej sytuacji.(Stała nauka)
19. Cały czas pamiętać o [X], otwarte serce na potrzeby bliźnich.
20. Współodcz. (Pozn.lepiej p.i.zn.(też n. ok.): St. s. sł, Nie str. od tow.!, Pozn. n.l., Dbać i chcieć pozn. potrz. i pr. drg. czł.
21. Wpis : bł. i l.h. (v)
22. "Baw się jak najlepiej potrafisz, świadomie koncentruj się na tym co otacza się tu i teraz". Radość korzystania z dóbr/ darów i docenianie, wdzięczność każdej sytuacji. (2015)
23. Jedzenia, ani słodyczy w nagrodę, a szalone przygody , aktywności i wyglądać lepiej niż zwykle!
24. Wypłynięcie w rejs (jachtem/ statkiem), Park (v), Imprezy, Posiadówa (such coool:-)), Rollercoaster, Rafting, Wodospad, Sobota 13.07 koniecznie impreza (była i to jaka;DD), Piesza wędrówka, Wycieczki, Plaża i Drinki z parasolką, Urodzinki.
xoxo
wtorek, 16 lipca 2013
czwartek, 11 lipca 2013
Latest Happiness Part 2. *SummerTime 2013
1. wstęp: (11.07.13)
Kolejny raz mrok zerwał mnie z łóżka, wczoraj byłam taka podekscytowana:D! Dziś szkoda mi czasu na sen..
Mission impossible? ,ależ nie, bo marzenia się spełniają.
Uważałam na to czego sobie życzyć.
I dostałam, dokładnie to czego chciałam,co stale się dopasowuje. Otrzymałam wsparcie, pocieszenie, potrzebny czas, dystans, spokój, sens, więc dokąd zmierza wewn. rozdarcie?
W ubiegłym roku moje aktualne życie wydawało się być dalekim pragnieniem- dziś jestem, mogę je złapać, dotknąć, obserwuję, zwracam zmysły ku radosnej wdzięczności gdzie współistnieje smutek- Widzę szczeble dalszej wędrówki.
Zapominam o celu... zapominam i przestaje się koncentrować na tym co obecnie nas otacza. Tajemnicza droga już nie napawa lękiem, aczkolwiek chwiejny krok pozbawiony jest równowagi.
Choć i tak się cieszę. i doceniam:-)-zaczynając od zera -ja.. jestem tu! I mam przywilej życia. To cudowne, warto pragnąć i otworzyć się na innych.
Czy widzisz gwiazdę, do której zmierzasz?
Może nosisz ją w sobie
2. Zastąpienie rozpamiętywania aktywnym działaniem, czyli dawka świeżych pragnień:
Edit 16.07.13
W te wakacje zmieniłam poglądy :-))
-Zrozumiałam, że "każdy zakochany jest szaleńcem".
Myśli zaprzątnięte wokół jednej osoby stają się obsesją; zauroczeniem, które najczęściej powoduje więcej szkód dla obu stron. Obok wielkiej siły napędowej kroczy także rozkojarzenie, wyczerpanie, brak apetytu, a chyba najpoważniejszym skutkiem ubocznym jest obwiązywanie sznurem siebie jak i próby zarzucania sideł na obiekt naszych uczuć. Nie byłam najlepsza w oldschool'owej grze łapania rybek;)).
W miłości pragnie się szczęścia drugiej osoby i nie ma miejsca na udawanie kogoś kim się nie jest, zakochujemy się najczęściej namiętnym rozpamiętywaniem-TRACĄC siebie i niszcząc każde" tu i teraz".
Osoba odkochana czuje jak węzły puszczają, dostrzega w końcu barwy życia, odzyskuje apetyt, pragnie na nowo, motywuje ją wolność od sznurów przywiązania oraz wiara w przyszłość, cieszy się poznawaniem nowych ludzi. Nie tkwi już w środku swojego "ja" zatopionego we wspomnieniach i obawach, wypłynęła i może odetchnąć pełną piersią, czując jak w każdą część jej ciała dochodzi szczęśliwość podobna doznaniem do stanu zauroczenia lecz nie wiążąca:
-i czemu by nie przypuszczać, że puste miejsce wypełnia właśnie wyzwalająca prawdziwa miłość, skoro dostrzegasz to czym zostałeś obdarowany i możliwości zrealizowania pragnień!
Ach powinieneś być wdzięczny za każdą lekcją jaką niesie ze sobą złamane serce, bo kiedy przetrwasz ból i pogodzisz się ze stratą, wcale nie czujesz rozczarowania-a radość i większą wiedzę oraz zrozumienie.
Stajesz się silniejszy i postanawiasz realizować siebie, poszerzać zainteresowania, obchodzą Cię losy i sprawy innych ludzi- doceniasz pojawianie się osób, które wcześniej stały dla Ciebie przesłonięte Twoim wyimaginowanym priorytetem.
Nie jestem masochistką;D aczkolwiek jakby głupio to nie zabrzmiało, jestem wdzięczna.
Jestem szczęśliwa i wdzięczna za to, że złamałeś mi serce (inaczej zawiodłeś moje nierealne nadzieje, zatrzasnąłeś drzwi i odciąłeś dopływ endorfin, -Dziękuję Ci za spokój i ukojenie, za to że mogłam zrozumieć i zamknąć za sobą drzwi, ryzykując podążeniem w nieznane).
Mogłabym poruszyć przestrogi związane z umiarem, Nadmierne myśli, dosłownie zaprzątające głowę nazwę po imieniu. Obsesja nie jest normalna i nawet ta najmniejsza przesłania prawdę ale kiedy ktoś jest szczęściarzem, uwolni się z niej, dostrzeże jak to co zostało nam dane, to jak świat jest piękny już bez kłamstw.
-Nie skupiając się na jedzeniu, zaś słuchając ośrodka głodu -ale i nie przywiązując uwagi i myśli diecie, zapewne je się niewiele mając przy tym duży apetyt,. Kiedy ludzie stają się ważniejsi, a na spotkaniach z nimi jedzenie staje się wyrazem serdeczności i umila każdy czas, nie pozostawiając wyrzutów sumienia, jest to wyznacznikiem "zdrowego podejścia" oraz poczucia, że jesteśmy kochani:-).
- Nie sądziłam, że podczas tych wakacji otrzymam tak dużo! Popełniam mnóstwo błędów ale nie czuję już tej presji, sztywności, więzów i poczucia winy.
Nie wiem dokąd to zmierza, może w złą stronę miłości do świata-jednak więcej szkód wyrządzałam usiłując-skupiając się na tym czego nie można robić i na powinności, może właśnie Ktoś nakierował mnie teraz, aby bez przymuszania zaczęło mi zależeć na innych, szanowała także własne życie i potrzeby? Czuję, że miłość nie wiąże ludzi łańcuchami i kneblami, i nie przymusza, że jest cierpliwa i wyrozumiała i tak okazuje się jako kochająca nas.
Żyje mi się lepiej kiedy nie zwracam się z każdą głupotą, kiedy chcę dążyć do marzeń pracą, często wspólną, choćby i własną nieudolną i z początku skazaną na potrzebę ogromnego wyćwiczenia. Oddalona, ale nie opuszczona, wiem i wierzę kiedy zostaję wspomagana- gdy naprawdę tego potrzebuję, teraz kiedy to piszę układa mi się w całość. To może wiąże się z większym zaufaniem, a mimo to muszę wspomnieć, bo czułabym się obłudna, że nie czuję już takiej bliskości, prowadzenia za rękę, myślę, że po wrzuceniu na luz życie mi pokaże, i to w jaki sposób je przeżyje, czy zdążę- nie czuję już takiej niechęci do swoich decyzji i niemożności przebaczenia. Podążam może jak dorosły dzieciak- często błędnymi ścieżkami-lecz wg. aktualnego stanu ducha.
-Kolejny, chyba już ostatni wątek jaki poruszę natchniony wakacyjną refleksją, to pewność..
Nie można być niczego pewnym, a ja jestem i pewność ta daje mi ukojenie, poczucie bycia kochaną i wysnuta jest z wiary.
Osoba, która jest sama, może nawet każdy singiel/ka zastanawiali się co jest nie tak, żyjąc w niepewności czy poznają jeszcze kogoś, z kim warto przeżyć resztę wspólnych dni.
Nie chciałam zaczynać od powoływania się na niczyje słowa, jednak w tej chwili wpadłam na to, że spokój jaki otrzymałam idealnie wpasowuje się w kwestię małżeństwa poruszoną przez św. Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian 7.
Niektórzy nie są powołani do małżeństwa, i lepiej jeśli pozostaną sami (co nie znaczy, że samotni-wręcz przeciwnie),
inni to ci, którzy (nie potrafią, nie radzą sobie lub nie wierzą, że mogą żyć sami)-którzy nie chcą ale i gorzej funkcjonują.
Rozlaźle wytłumaczyłam;-) w obiektywnym sensie, więc wyjaśnię to co wnoszę, na sposób subiektywny i bardziej osobisty.
Chciałabym i pragnę oraz nie wyobrażałam sobie siebie jako samotnej starej panny; dopuściłam taką myśl i była optymistyczna, wolna od ograniczeń aczkolwiek nie "moja".
Nie uważam, że byłabym dobrą matką.
Dwa dni temu rozmawiałam o tym z kolegą i oboje byliśmy zgodni co do tego, że będąc samemu jest wspaniale, można żyć pełnią życia, spełniać pragnienia i nic nas nie trzyma ale czegoś brakuje;
-Jeśli wyniosłeś coś z lekcji złamanego serca, to wiesz że już nie "potrzebujesz" drugiej osoby do spełnienia swoich potrzeb: Wtedy brakuje tylko osoby, dla której robienie tego wszystkiego, spełnianie pragnień i życie ma sens.
Jeżeli bardzo bardzo pragniesz mieć przy sobie kogoś, z kim tak naprawdę będziecie jednym, bez żadnych tajemnic i bez udawania kogoś kim nie jesteś, na całe życie..
Zbyt piękne.. A czy one nie są przeznaczone do realizacji?
Nie każdy tego chce i jest w stanie "potrafić", a dla mnie?
Tak wielką rolę odgrywa fizyczność, zmysłowość.
Choćby uśmiech, pocałunek, dotyk, czy spojrzenie- Napiera taką siłą miłości, życzliwości, utrzymującą się nawet do kilku dni, utrwalając uśmiech wspomnień (w których nie warto się zatrzymywać samemu; lub zaniedbując przez nie teraźniejszość, ponieważ to co było nie wróci a liczy się to co otacza nas właśnie w tej chwili)
-Przy opanowaniu wewnętrznym, kiedy emocje nie górują, a rozum pozwala dopuścić nieco szaleństwa i zatracenia się w szczęściu, to tak niezwykle ważne dla mojej duszy, i także dla ciała wraz ze sferą emocjonalną i racjonalną.
Nie potrafię sama stworzyć tego rodzaju szczęścia, serdeczność i życzliwość każdego drugiego człowieka wyzwala radość: ale jeśli jest ona skierowana do nas, przez osobę, którą tak samo mocno doceniamy-staje się wtedy najpiękniejszym prezentem i aspektem zmysłowego życia na Ziemi.
Zakręcona romantyczka bujająca w obłokach...
Uwierzenie w swoją słabość, zaakceptowanie jej, wiotkości duszy wyrażającej się w różnych wadach, niepohamowana ochota na słodycze i zapędzanie się w ośli ślepy zaułek marzeń- napawają spokojem. Romantyczne marzenia ściętej głowy, zamieniła w Pragnienie-chęć spędzenia reszty życia z osobą, z którą 1. oboje będziemy chcieli je dzielić, 2. znając siebie nawzajem bardziej i bliżej niż z kimkolwiek z pośród innych ludzi.
Jeśli potrafisz i dobrze Ci się żyje i nie potrzebujesz "drugiej połowy"-to dobrze; jeżeli musisz stale zastępować miłość "substytutami" i pragniesz być z kimś, z kim potrzebujecie siebie-to dobrze.
Czego byś nie wybrał, kiedy zdasz sobie sprawę ze swoich potrzeb i zaakceptujesz ich istnienie, wtedy będziesz spokojny i pewny swojej przyszłości. Uwierzysz w swoje przeznaczenie, wiara Cię zmotywuje, a pragnienia oprawisz w ramy rzeczywistości.
Czyż nie??
:-)
Kolejny raz mrok zerwał mnie z łóżka, wczoraj byłam taka podekscytowana:D! Dziś szkoda mi czasu na sen..
Mission impossible? ,ależ nie, bo marzenia się spełniają.
Uważałam na to czego sobie życzyć.
I dostałam, dokładnie to czego chciałam,co stale się dopasowuje. Otrzymałam wsparcie, pocieszenie, potrzebny czas, dystans, spokój, sens, więc dokąd zmierza wewn. rozdarcie?
W ubiegłym roku moje aktualne życie wydawało się być dalekim pragnieniem- dziś jestem, mogę je złapać, dotknąć, obserwuję, zwracam zmysły ku radosnej wdzięczności gdzie współistnieje smutek- Widzę szczeble dalszej wędrówki.
Zapominam o celu... zapominam i przestaje się koncentrować na tym co obecnie nas otacza. Tajemnicza droga już nie napawa lękiem, aczkolwiek chwiejny krok pozbawiony jest równowagi.
Choć i tak się cieszę. i doceniam:-)-zaczynając od zera -ja.. jestem tu! I mam przywilej życia. To cudowne, warto pragnąć i otworzyć się na innych.
Czy widzisz gwiazdę, do której zmierzasz?
Może nosisz ją w sobie
2. Zastąpienie rozpamiętywania aktywnym działaniem, czyli dawka świeżych pragnień:
Edit 16.07.13
W te wakacje zmieniłam poglądy :-))
-Zrozumiałam, że "każdy zakochany jest szaleńcem".
Myśli zaprzątnięte wokół jednej osoby stają się obsesją; zauroczeniem, które najczęściej powoduje więcej szkód dla obu stron. Obok wielkiej siły napędowej kroczy także rozkojarzenie, wyczerpanie, brak apetytu, a chyba najpoważniejszym skutkiem ubocznym jest obwiązywanie sznurem siebie jak i próby zarzucania sideł na obiekt naszych uczuć. Nie byłam najlepsza w oldschool'owej grze łapania rybek;)).
W miłości pragnie się szczęścia drugiej osoby i nie ma miejsca na udawanie kogoś kim się nie jest, zakochujemy się najczęściej namiętnym rozpamiętywaniem-TRACĄC siebie i niszcząc każde" tu i teraz".
Osoba odkochana czuje jak węzły puszczają, dostrzega w końcu barwy życia, odzyskuje apetyt, pragnie na nowo, motywuje ją wolność od sznurów przywiązania oraz wiara w przyszłość, cieszy się poznawaniem nowych ludzi. Nie tkwi już w środku swojego "ja" zatopionego we wspomnieniach i obawach, wypłynęła i może odetchnąć pełną piersią, czując jak w każdą część jej ciała dochodzi szczęśliwość podobna doznaniem do stanu zauroczenia lecz nie wiążąca:
-i czemu by nie przypuszczać, że puste miejsce wypełnia właśnie wyzwalająca prawdziwa miłość, skoro dostrzegasz to czym zostałeś obdarowany i możliwości zrealizowania pragnień!
Ach powinieneś być wdzięczny za każdą lekcją jaką niesie ze sobą złamane serce, bo kiedy przetrwasz ból i pogodzisz się ze stratą, wcale nie czujesz rozczarowania-a radość i większą wiedzę oraz zrozumienie.
Stajesz się silniejszy i postanawiasz realizować siebie, poszerzać zainteresowania, obchodzą Cię losy i sprawy innych ludzi- doceniasz pojawianie się osób, które wcześniej stały dla Ciebie przesłonięte Twoim wyimaginowanym priorytetem.
Nie jestem masochistką;D aczkolwiek jakby głupio to nie zabrzmiało, jestem wdzięczna.
Jestem szczęśliwa i wdzięczna za to, że złamałeś mi serce (inaczej zawiodłeś moje nierealne nadzieje, zatrzasnąłeś drzwi i odciąłeś dopływ endorfin, -Dziękuję Ci za spokój i ukojenie, za to że mogłam zrozumieć i zamknąć za sobą drzwi, ryzykując podążeniem w nieznane).
Mogłabym poruszyć przestrogi związane z umiarem, Nadmierne myśli, dosłownie zaprzątające głowę nazwę po imieniu. Obsesja nie jest normalna i nawet ta najmniejsza przesłania prawdę ale kiedy ktoś jest szczęściarzem, uwolni się z niej, dostrzeże jak to co zostało nam dane, to jak świat jest piękny już bez kłamstw.
-Nie skupiając się na jedzeniu, zaś słuchając ośrodka głodu -ale i nie przywiązując uwagi i myśli diecie, zapewne je się niewiele mając przy tym duży apetyt,. Kiedy ludzie stają się ważniejsi, a na spotkaniach z nimi jedzenie staje się wyrazem serdeczności i umila każdy czas, nie pozostawiając wyrzutów sumienia, jest to wyznacznikiem "zdrowego podejścia" oraz poczucia, że jesteśmy kochani:-).
- Nie sądziłam, że podczas tych wakacji otrzymam tak dużo! Popełniam mnóstwo błędów ale nie czuję już tej presji, sztywności, więzów i poczucia winy.
Nie wiem dokąd to zmierza, może w złą stronę miłości do świata-jednak więcej szkód wyrządzałam usiłując-skupiając się na tym czego nie można robić i na powinności, może właśnie Ktoś nakierował mnie teraz, aby bez przymuszania zaczęło mi zależeć na innych, szanowała także własne życie i potrzeby? Czuję, że miłość nie wiąże ludzi łańcuchami i kneblami, i nie przymusza, że jest cierpliwa i wyrozumiała i tak okazuje się jako kochająca nas.
Żyje mi się lepiej kiedy nie zwracam się z każdą głupotą, kiedy chcę dążyć do marzeń pracą, często wspólną, choćby i własną nieudolną i z początku skazaną na potrzebę ogromnego wyćwiczenia. Oddalona, ale nie opuszczona, wiem i wierzę kiedy zostaję wspomagana- gdy naprawdę tego potrzebuję, teraz kiedy to piszę układa mi się w całość. To może wiąże się z większym zaufaniem, a mimo to muszę wspomnieć, bo czułabym się obłudna, że nie czuję już takiej bliskości, prowadzenia za rękę, myślę, że po wrzuceniu na luz życie mi pokaże, i to w jaki sposób je przeżyje, czy zdążę- nie czuję już takiej niechęci do swoich decyzji i niemożności przebaczenia. Podążam może jak dorosły dzieciak- często błędnymi ścieżkami-lecz wg. aktualnego stanu ducha.
-Kolejny, chyba już ostatni wątek jaki poruszę natchniony wakacyjną refleksją, to pewność..
Nie można być niczego pewnym, a ja jestem i pewność ta daje mi ukojenie, poczucie bycia kochaną i wysnuta jest z wiary.
Osoba, która jest sama, może nawet każdy singiel/ka zastanawiali się co jest nie tak, żyjąc w niepewności czy poznają jeszcze kogoś, z kim warto przeżyć resztę wspólnych dni.
Nie chciałam zaczynać od powoływania się na niczyje słowa, jednak w tej chwili wpadłam na to, że spokój jaki otrzymałam idealnie wpasowuje się w kwestię małżeństwa poruszoną przez św. Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian 7.
Niektórzy nie są powołani do małżeństwa, i lepiej jeśli pozostaną sami (co nie znaczy, że samotni-wręcz przeciwnie),
inni to ci, którzy (nie potrafią, nie radzą sobie lub nie wierzą, że mogą żyć sami)-którzy nie chcą ale i gorzej funkcjonują.
Rozlaźle wytłumaczyłam;-) w obiektywnym sensie, więc wyjaśnię to co wnoszę, na sposób subiektywny i bardziej osobisty.
Chciałabym i pragnę oraz nie wyobrażałam sobie siebie jako samotnej starej panny; dopuściłam taką myśl i była optymistyczna, wolna od ograniczeń aczkolwiek nie "moja".
Nie uważam, że byłabym dobrą matką.
Dwa dni temu rozmawiałam o tym z kolegą i oboje byliśmy zgodni co do tego, że będąc samemu jest wspaniale, można żyć pełnią życia, spełniać pragnienia i nic nas nie trzyma ale czegoś brakuje;
-Jeśli wyniosłeś coś z lekcji złamanego serca, to wiesz że już nie "potrzebujesz" drugiej osoby do spełnienia swoich potrzeb: Wtedy brakuje tylko osoby, dla której robienie tego wszystkiego, spełnianie pragnień i życie ma sens.
Jeżeli bardzo bardzo pragniesz mieć przy sobie kogoś, z kim tak naprawdę będziecie jednym, bez żadnych tajemnic i bez udawania kogoś kim nie jesteś, na całe życie..
Zbyt piękne.. A czy one nie są przeznaczone do realizacji?
Nie każdy tego chce i jest w stanie "potrafić", a dla mnie?
Tak wielką rolę odgrywa fizyczność, zmysłowość.
Choćby uśmiech, pocałunek, dotyk, czy spojrzenie- Napiera taką siłą miłości, życzliwości, utrzymującą się nawet do kilku dni, utrwalając uśmiech wspomnień (w których nie warto się zatrzymywać samemu; lub zaniedbując przez nie teraźniejszość, ponieważ to co było nie wróci a liczy się to co otacza nas właśnie w tej chwili)
-Przy opanowaniu wewnętrznym, kiedy emocje nie górują, a rozum pozwala dopuścić nieco szaleństwa i zatracenia się w szczęściu, to tak niezwykle ważne dla mojej duszy, i także dla ciała wraz ze sferą emocjonalną i racjonalną.
Nie potrafię sama stworzyć tego rodzaju szczęścia, serdeczność i życzliwość każdego drugiego człowieka wyzwala radość: ale jeśli jest ona skierowana do nas, przez osobę, którą tak samo mocno doceniamy-staje się wtedy najpiękniejszym prezentem i aspektem zmysłowego życia na Ziemi.
Zakręcona romantyczka bujająca w obłokach...
Uwierzenie w swoją słabość, zaakceptowanie jej, wiotkości duszy wyrażającej się w różnych wadach, niepohamowana ochota na słodycze i zapędzanie się w ośli ślepy zaułek marzeń- napawają spokojem. Romantyczne marzenia ściętej głowy, zamieniła w Pragnienie-chęć spędzenia reszty życia z osobą, z którą 1. oboje będziemy chcieli je dzielić, 2. znając siebie nawzajem bardziej i bliżej niż z kimkolwiek z pośród innych ludzi.
Jeśli potrafisz i dobrze Ci się żyje i nie potrzebujesz "drugiej połowy"-to dobrze; jeżeli musisz stale zastępować miłość "substytutami" i pragniesz być z kimś, z kim potrzebujecie siebie-to dobrze.
Czego byś nie wybrał, kiedy zdasz sobie sprawę ze swoich potrzeb i zaakceptujesz ich istnienie, wtedy będziesz spokojny i pewny swojej przyszłości. Uwierzysz w swoje przeznaczenie, wiara Cię zmotywuje, a pragnienia oprawisz w ramy rzeczywistości.
Czyż nie??
:-)
wtorek, 2 lipca 2013
Jakość życia = ściśle związana z nawykami
1. Krótki wstęp (możesz pominąć, bo wyszedł dłuuugi :P) :
Tak
, i słusznie doszukujemy się źródła aktualnych kłopotów ze sobą, nieudacznictwa, różnych wad, nawet nawyku do powtarzania błędów, itd. w historii genów oraz wychowania, w powieleniu schematów wyniesionych z domu-Ale, ale...zaraz?
Mamy pewne skłonności, nawet te już wrodzone.. Mamy wypaczenia mocno wpisane w nasz kod genetyczny: czy nie jest pocieszające, że to wszystko przez co jesteśmy nieszczęśliwi , jak mówi przysłowie, "tkwi w szczegółach"??
Takim szczegółem są niewątpliwie nasze codzienne drobne nawyki.
Przyzwyczajenia, które robimy automatycznie.
Uzależnienie z jakim walczy sama osoba dotknięta wraz ze zdruzgotaną rodziną , również może być :Nawykiem! Bo zaczęło się od nawyku,
i na odwrót: pracą, wytrwałym powielaniem "kontr-nawyków", świadomym podejściem, uczciwą analizą sytuacji, możne swoje życie zmienić niemal każdy z nas.
Choroba nie przekreśla szczęścia, a wysoka jakość życia, wewnętrzna równowaga rzuca inne światło na każde cierpienie, trudności i na popełniane błędy.
Radość, wytrwałość, wdzięczność.. bo jaki jest sens i siła napędowa w zalęknionym, tkwiącym w przeszłości i własnych ograniczeniach człowieku? Jak taki człowiek może być też wdzięczny i radosny jeśli nic dobrego go nie spotyka?

Nie chodzi o oszukiwanie się, uciekanie w przyjemności a trwanie w prawdzie, w faktycznej radości -niezmiennej aż do śmierci, pomimo przeżytych tragedii, wyrządzonych krzywd innym ludziom niestety i sobie samym, a taką możemy osiągnąć jedynie kierując się miłością-szacunkiem, i pomimo naszej niedoskonałości oraz ograniczeń, to utrzymamy ją poprzez wytrwałość.
Złe nawyki, mogą nosić nazwę wad lub grzechów- powielania i skłonności do czegoś przede wszystkim przeciwnego miłości, i czegoś co szkodzi nam jak i również innym (zatrute serce przelewające się w inne chłonne serca).
Odważę się podążyć o krok dalej, dodając że tak samo i nie asertywność, zaniżone poczucie własnej wartości, nieśmiałość, a nawet samotność: też są zależne od kompilacji naszych wyborów- które z przyzwyczajenia, utrwalone stają się właśnie: (...).
Czy też zauważasz jak bardzo od nawyków zależy nasz nastrój, podejście do życia i jego jakość?
2. Secret:D, czyli jakie od kilku dobrych lat aż po dzisiejszy dzień wyrabiałam nawyki, ulepszając te stare i dodając nowe, które m.in. :
-powodują zadowolenie i wyzwalają radość ze wszystkiego; sprawiają, że zawsze jestem gotowa do spontanicznego działania; nie jestem ociężała; czuję się lekko i sprawnie; zanikają dolegliwości fizyczne; ważę przy wzroście 158 poniżej 50 kg (w granicy 46,5 do 50); przyspieszają regeneracje organizmu; rzadziej choruje i szybciej wracam do zdrowia; mam ochotę do pracy (zastępują wygodnictwo i lenistwo); otwierają na innych ludzi; dodają "chęci" do spełniania pragnień; napawają energią; co najważniejsze pomagają w relacjach; nie muszę pić herbatki "bystrzaka":D i szybko reaguje na bodźce; wyrażam emocje; zachowuje się naturalnie; nie stresuje się do etapu zamknięcia w sobie, rozmawiam o problemie; mniejsze i rzadsze wahania nastroju; chęci do... życia; a nawet błysk w oczach i szczery uśmiech; postępuje uczciwiej; bardziej wykorzystuje szanse i otrzymany czas; współodczuwająca i wrażliwa ale zarazem bardziej odporna psychicznie; nawet jeśli zwracam na siebię uwagę to po to żeby się z kimś podrażnić;> albo..: bo taka już jestem-nie czuję potrzeby udowadniania niczego; nie przejmuję się tym co ludzie o mnie sądzą, ale jestem wrażliwa i nie mam zatwardziałego serca; odczuwam wszystko wyraźniej; potrafię wybaczać; wzruszać się; nie chodzę jak w amoku; nadal jestem taka rozciapiga; roztrzepana i fajtłapowata, ale się nie dąsam; entuzjazm; szczere chęci do pomocy; niezniechęcanie się; mam większy zapał i chęci; ŚMIAŁOŚĆ.
Niestety poniesiona odezwem starych wad: muszę się jeszcze nauczyć m.in. przegrywać, czyli przebaczać sobie i chętnie brać odpowiedzialność za popełnione błędy, zamiast uparcie motywować się poczuciem winy i przeciągać stan porażki.
Jeżeli obecnie nie przypominam tego opisu, to najwyraźniej znaczy tylko i wyłącznie, że przesadziłam w którąś stronę:P :/!
A teraz przejdę do konkretów:
Najlepiej będzie indywidualnie dobrać styl do tego jakim się jest naprawdę, kierując się szacunkiem, zgodnie z pragnieniami, potrzebami. Nie szukając wymówek!
Ja najlepiej czuje się w takim:
1. Aktywności:
A. Dużo umiarkowanego ruchu w ciągu całego dnia, jak najwięcej aktywności, jak najmniej siedzenia
*("już się nasiedziałam w życiu" to mój tekst;) pasuje do wszystkiego i motywuje, np. jeśli chcemy odmówić czegoś nie urażając danej osoby, możemy powiedzieć w ten sposób "już się w życiu (np. napchaliśmy słodyczami-dość, naleniuchowaliśmy, ponarzekaliśmy na wszystko, pomartwiliśmy, itd)" i może to naprawdę zmotywować-tak jak i w moim przypadku, kiedy zdałam sobie sprawę z wielu nieprzyjemnych lat w stanie biernego odpoczynku).
Polecam szczególnie spacery, taniec, sprzątanie, zajęcia fitness, zabawy, aktywność na świeżym powietrzu, (dla umiejących: pływanie, jeżdżenie na rolkach, desce, czy rowerze^^),
a także podzielne wykorzystanie czasu: np.
-ustawienie komputera na podwyższeniu stawiając przed nim stepper, -czytanie w trakcie ćwiczeń, uczenie się, pamiętając o prostowaniu pleców,, rozluźnianiu mięśni, masażu, itd.
Ważna jest systematyczność
B. Warto po przebudzeniu i (np. po wypiciu szklanki wody) zafundować sobie codzienną sesję ćwiczeń rozciągających i wzmacniających.
Od kilku lat ( z małą przerwą 2 lata temu) tak właśnie zaczynam każde popołudnie;DD..Zaraz po wstaniu wykonując, m.in.:
-ćwiczenia na szyję, żuchwę, nadgarstki i stopy
-rozmaite skłony oraz wyciągnięcia i wygięcia tułowia:P
-ćwiczenia na szpagat, oraz drobne na talię i obojczyki
-skrętoskłony, krążenia, nożyce, itd. na dolny kręgosłup oraz odcinek lędźwiowy
(pierwsze i ostatnie dodałam niedawno i po ok. dwóch miesiącach przyniosły rezultaty)
całość trwa 25 minut.

C. I o każdej porze roku, każdego dnia (polecam także pod wieczór, przed nocną kąpielą) udać się na 30 min. spacer na świeżym powietrzu
-(Ubierając się zawsze w cebulkę*<- info zaczerpnięte z jakiejś strony:P)
2. Inne:
Do wspomnianych już wcześniej nawyków prostowania sylwetki, masażu napiętych mięśni twarzy, itd. dodam także m.in. hartowanie się;
1-2 razy w tygodniu, w celu wygładzenia skóry, stosowanie peelingu (używam cukru z oliwą: taki mix);
zimne lub ciepłe okłady na bolące miejsca; a także po prysznicu masaż ciała z użyciem ujędrniającego balsamu.
3. Codzienna praca, działanie:
Czyli choć mały krok, ale każdego dnia w kierunku do celu, dążenie do pragnień-jakim może być i powinna nasza aktualna praca zarobkowa, lub nauka, ćwiczenia, dbanie o relacje, naprawianie błędu, wynajdywanie nowych konkluzji, tworzenie, poświęcanie się z pasją danej aktywności aby sprawiała radość-wg. TWOICH pragnień.
Jest to też doskonały sposób na rozładowanie napięcia, gdyż w czasie tego możemy być poddawani na długotrwały stres, który zaczniemy postrzegać jako normę, i pomoc w budowaniu i motywacji.
*pod koniec artykułu dodam własne wariacje na temat stresu! Zarówno w jakich okolicznościach powstaje, jak i zostaje złagodzony.
4. Utrzymywanie czystości:
- Mycie zębów po każdym posiłku:[, zmywanie makijażu na noc, raczej częste prysznice zamiast długich kąpieli, oczyszczanie organizmu kilka razy w roku.
Dom:
częste pranie ubrań, ręczników i pościeli, wietrzenie mieszkania
-co jakiś czas odświeżanie zasłon i firan, wytrzepywanie pościeli oraz puf lub ich wymienianie
-odkurzanie mieszkania częściej niż raz w tygodniu
-dbanie o sterylność kratek, przewodów wentylacyjnych. Mycie zlewów, toalet preparatami zwalczającymi bakterie
-dezynfekowanie najczęściej dotykanych przedmiotów (telefon, klawiatura, piloty, włączniki, klamki). Można użyć w tym celu perfum z alkoholem-Uważając na farbę, która może się zmyć!
5. Sen
Przyjemność:-), o ile nie mamy z nim problemów.
Potrzeba aby trwał nie krócej niż 5-8 h na dobę, jednak najlepiej jeśli masz możliwość kładzenia się i budzenia w naturalnym trybie.
Nie stresuj się i nie myśl o problemach w ciągu dnia,
wycisz się przed snem i nie zastanawiaj się nad niczym jeśli zależy Ci na tym aby szybko usnąć.
Poleca się spanie przez cały rok przy lekko uchylonym oknie.
Unikaj kładzenia się na brzuchu, a poduszkę ugnieć w taki sposób aby odciążyć kręgosłup.
6.Odżywianie:
1. Ogólnie: Nie stosuje żadnej konkretnej diety, moje odżywianie opiera się na niektórych zasadach oraz słuchaniu i odbieraniu sygnałów organizmu- bardziej na ograniczaniu i panowaniu nad apetytem.
Niestety kilka razy w tygodniu jem coś słodkiego, a w pozostałych dniach cukier wkrada się w postaci fruktozy lub ukryty w jogurcie. Opisałam to jak jest i było dotąd, mogłam "rzucić" słodycze na kilka miesięcy, łapczywie "rzucając się na nie" po upływie tego czasu:D. Taka wada, z którą walczę..
W czasie kiedy idzie gładko i czuję się sobą, oraz jem z "czystym sumieniem" są to dni kiedy
-porcja jednego posiłku nie przekracza wielkości otwartej garści (pojemność szklanki, lub kubka).
-Jem zazwyczaj 3 takie posiłki do 4 , każdy w odstępie około trzech godzin.
-W czasie tych przerw nie myślę o jedzeniu ale najczęściej odczuwam pragnienie gaszone niegazowaną wodą (której wypijam średnio ok. 1,5 l).
-Poza tym zamiast owoców, dozuje 1-2 szkl. soku owocowego dziennie
- i maksymalnie 2 kawy z (niestety mlekiem).
-Kolację staram się jeść do godziny 18, lub 4 h przed snem
-Jeśli jem słodycze to w ramach jednego posiłku i wtedy staram się jeszcze spalić dodatkowe kcal nie jedząc kolacji-zazwyczaj porcja lodów z sosem/lub ciastka z czekoladą-i ot tak dodatkowe 700 kcal! Jeśli nie czuję się po tym ciężko, wyczuję kiedy powiedzieć stop, jest Okej:-).
Oczywiście są szkodliwe ale akurat nie zepsuły samopoczucia, dodały energii i najlepiej być w stanie pomóc ćwiczeniami, wodą-zneutralizować to nagięcie.
Niestety czasami kończy się na przegięciu ]:-/, wyrzutach sumienia, zjedzeniu 10 razy tyle (może przesadziłam:D) i wtedy nie trudno o uzależnienie od substancji chemicznych, wyrobienie nawyku. Zatruwaniu się i zarażanie apatią ludzi wokół, tycie i ociężałość.
W następnym poście napiszę o tym jak uczyć się na błędach, jednak w tym momencie muszę wspomnieć, że jeśli czujesz się wciągnięty w taki wir, jakby uzależniony, to sprawdzoną przeze mnie metodą jest:
1. Wyluzuj ale już odłóż to, pij do końca dnia tylko wodę, posiedź dzisiaj troszkę dłużej (ale nie kładź się za późno spać, bo to sprzyja takim fazom). Jeśli dasz radę rozładuj napięcie poprzez ćwiczenia, po nich weź prysznic, pij tylko wodę i niczego nie jedz.
2. Zrób co najmniej 2 dni przerwy od tej substancji.
Nie wcinaj zapasów jakie Ci zostały ani nie oddawaj nikomu, jeśli ją lubisz i potrafisz dozować w małych ilościach.
No cóż uzależnienie takie samo jak od alkoholu! Już sam bunt przed totalnym odrzuceniem tego produktu albo wspomnienie z przeszłości kiedy po detoksie wlaliśmy w siebie na umór- mówi nam prawdę, że uzależniliśmy się od rzeczy, że może jest dla nas ważniejsza niż zdrowie i inni ludzie..
Ale to nie miejsce na wywody moralne:-), więc nie wspominaj przeszłości, bo nic już takie nie będzie jak było i jeśli potrafisz obejść się smakiem i nie pożądać tej rzeczy schowanej w szafce "na czarną godzinę", :
3. możesz po detoksie wytrzymać jeszcze kilka dni, tygodni,
a jeśli już zdecydujesz się bez większych emocji na ponowne sięgnięcie, to przystopuj na małej ilości!! Odłóż, odpracuj i już nie pożądaj tego jak "zakazanego owocu".
4. Wybacz sobie i odpracuj błąd.
Najpierw musisz sobie zdać sprawę z tego błędu, rozpisz najlepiej poświęcając chwilę jak do tego doszło i przemyśl dokładnie.
Już po pięciu dniach wytrwałości zauważysz pozytywne efekty, wszystko będzie jak ta lala;-)...
*Pamiętaj ile to kosztowało i doceniaj bardzo jeśli udało Ci się ten błąd naprawić.
Mogę Polecić (dla osoby dorosłej-kobiety, dla mężczyzny dawka będzie większa):
1).:
*Na czczo picie niegazowanej, czystej wody (najl. mineralnej ale może być przegotowana)
*Śniadanie 1h do 2h po przebudzeniu
*3 posiłki dziennie wielkości garści i 2 przekąski (np. średni owoc lub 3/4 szkl. jogurtu/ soku)
*Przerwy między posiłkami ok 3 h (2,5-4 zgodnie z potrzebą)
*Kolacja (zalecane białka) spożyta do godziny 18 lub na 4h przed snem.
*Produkty najlepiej spożywać powoli, ostudzone i nie pić gorących napojów
*raz na jakiś czas można także oczyścić nieco organizm, zamiast pokarmu, pijąc soki warzywno-owocowe przez dzień do trzech,
a kilka razy w roku, do czterech, zrobić gruntowne porządki 8-14 dni jedząc same warzywa i owoce. Najlepiej przed :skonsultować się z lekarzem, słuchać własnego organizmu i stosować w razie faktycznej potrzeby.
2).
Wskazane produkty:
a). tłuszcze:
-Nierafinowane oleje tłoczone na zimno (np. oliwa z oliwek, olej lniany)
-Orzechy
-Awokado
-Ryby (pstrąg, makrela, śledź, halibut-ja nie jem ryb :p)
-Pestki słonecznika/ dyni
Dziennie: 5 sztuk do 5 łyżek orzechów/ pestek lub; 150 g ryby lub; pół awokado lub; 1 łyżka oliwy/oleju
b). białka:
-Kwaśne mleko/ kefir/ maślanka/ jogurt= 1-2 szkl. dziennie
-Chude sery/ twaróg/ jaja/ Serki twarogowe = wg. uznania ale z umiarem
- Mięso chude, drób (Indyk) =max do kilku razy w tygodniu
c). węglowodany:
Najlepiej bogate w błonnik, ubogie w cukry, skrobię, z niskim IG
*Warzywa: -Zielone warzywa/ zielono-liściaste (sałaty, od czasu do czasu szpinak,itd), brokuły; Papryka, Buraki, Świerza marchew, Kabaczki, Ogórki; Koperek, natka pietruszki; Zioła :Bazylia, Mięta pieprzowa, Cynamon, Imbir, itd.
Dziennie: jako dodatek do każdego posiłku, Dobrze jakby Warzywa stanowiły podstawę jadłospisu
-Czosnek=1 ząbek dziennie
* Zboża, nasiona:
-Produkty z mąki razowej( makarony), Brązowy ryż i kasze, kiełki, otręby, ciemne sucharki i pieczywo= max wielkość garści dziennie
*Owoce:
-Sok z 1 cytryny codziennie/ lub prod. bogate w wit. C
-Owoce jagodowe(maliny, poziomki, etc.), Dzika róża, Owoce Kwaśne i Jabłka (Cytrusy, Grapefruit, etc.)
Dziennie: ok 1-1,5 szkl. lub 1-max 2 szkl soku.
d). Płyny (ok 30ml na 1kg masy ciała)
-Oprócz samej wody ( do której można dodawać, np, listki mięty/sok z cytryny), zieloną herbatę
-Kawę należy spożywać w niewielkich ilościach, świeżo parzoną i bez dodatków ( narazie piję rozpuszczalną z mlekiem ;P ^^:/)
3).
Należy unikać:
*Bezwzględnie Cukru (owoce i warzywa o wys. stężeniu jeść z dużym umiarem)
*Białej mąki
* Słodkiego mleka i śmietany
*Smażonego/Przypalonego oraz tłuszczy utwardzonych/ rafinowanych
*Dodatków ulepszających smak/ sztucznych i barwników/ ostrych przypraw
*Drożdży i Alkoholu, leków (jeśli jesz dużo cukru)
Lista produktów jakich należy unikać. Niektóre bezwzględnie ograniczając, inne spożywać tylko okazjonalnie^(wyjaśnienie pod listą )
-Cukru, słodyczy, czekolady, mleka krowiego: śmietany, serków, kremów, lodów; serów pleśniowych, drożdży i grzybów (oprócz pieczarek), tłustych mięs, wieprzowiny, mało-mięsnych wędlin, smalcu, vegety, glutaminianu, słodzików: aspartamu, gum do żucia, wyrobów z białej mąki, białego ryżu, kasz z pszenicy, fast foodów, wszelkiego rodzaju sosów, majonezu, musztardy i ketchupu, słodkiej polewy, chrupków, solonych lub prażonych orzechów, kukurydzy, panierki, potraw mącznych, skrobi, naleśników, placków, słodkich napoi, gazowanych oraz alkoholowych
-Jedzenia po godzinie 18:24 :D
-Przy bólach głowy lub szczęki unikać twardych i żujących produktów
-Przejadania się!!! W nadmiarze każdy posiłek okaże się szkodliwy dla zdrowia, jednak odnośnie potraw i produktów można je jeść w wyjątkowych okolicznościach, spełniając 3 warunki:
4).
Aby zjeść, albo wypić coś szkodliwego okazjonalnie, bez wyrzutów sumienia i zgodnie z miłością:
1. Świadomość
musi to być świadomy wybór, nieprzymuszony, podjęty po rozważeniu wszystkich pro i anty,
2. Ilość
W takiej ilości aby organizm poradził sobie z nadmiarem toksyn, mógł jeszcze dziś przefiltrować/ na bieżąco neutralizować szkodliwe składniki.
Pomóż mu ,np. rezygnując z kolacji, dodatkowo ćwicząc, pijąc przez resztę dnia samą wodę, na drugi dzień nadrabiając ćwiczeniami-zależnie od spożytej ilości.
Bardzo ważne aby zjeść niewielką ilość i nie dopuścić do przejedzenia się.
3. Tempo i częstotliwość
Jeść/ Pić powoli, odkładając na jakiś czas przed ponownym sięgnięciem. Nie dopuść do uzależnienia, jeśli jest to coś co bardzo Ci smakuje i ciężko jest się opanować, zjedz małą ilość i powiedz sobie, że drugą część będziesz mógł zjeść jutro/ za tydzień.
Rób przerwy zarówno w gryzach/ łykach jak i w dniach przed kolejnym okazjonalnym sięgnięciem:-).
7.Umiejętność radosnego życia, odporność na stres
1). "krótki:D" wstęp:
Stres w skrócie-reakcja obronna organizmu; Nieokiełznany wyzwala nieprzyjemne efekty takie jak: kłucie w klatce piersiowej, drżenie, skurcze, napięcie, ból głowy, płytki oddech, jąkanie się, zmieniony głos, pocenie, sztywne-niepewne przyspieszone ruchy, różne tiki, zawroty głowy, dziwne zachowania, długotrwały może doprowadzić do zmian psychicznych, nerwic, depresji, wycofania, itd.
Jeżeli potrafisz zidentyfikować ten stan możesz także wykorzystać go tak, żeby Ci służył, aby decyzje podjęte pod wpływem stresu były trzeźwe i budujące. To umiejętność : czyli jest możliwa do wyćwiczenia.
Skupienie się tylko na tym co można zrobić, jak jeszcze zaradzić, bo nie ma opcji bez wyjścia; nie koncentrować się na tym co było, czy na tym, że właśnie doświadczamy tego co wzbudziło stres.
Skup myśli na tym, że jest coś ważniejszego niż strach; stres może być w takim przypadku bardzo pomocny-ostrzegł Cię przed "zagrożeniem" lub ryzykiem i przygotował ciało do podjęcia decyzji w tej kwestii, zmobilizowania sił, a nie ma miejsca na poddanie się.
Albo przeskoczysz, pokonasz lub ominiesz przeszkodę, nie zatrzymuj się przed i nie cofaj, bo wtedy ten "straszny zwierz" na pewno Cię zje.
To jest decyzja chwili, skupiaj się na tym co dobrego można zrobić, zazwyczaj w takim momencie, np. w pracy jesteś odpowiedzialny nie tylko za siebie, więc od razu pomyśl o tym co razem możecie zrobić, każde ręce są pomocne ale nie ponad siły wszystkich rąk. Nie bój się rozmawiać o problemie i prosić o pomoc, uczciwie ocenić sytuację i nie bój się próbować/ odpowiedzialnie ryzykować kiedy wymaga tego sytuacja.
Można nauczyć się czuć jak ryba w wodzie w każdej sytuacji, budować radość wewnętrzną podczas cierpienia, rozwijać swoje umiejętności, zawsze być nastawionym na działanie i naukę, zmotywowanym; zamiast dostosowywać sytuacji do swoich ograniczeń (co i tak się nie uda za którymś razem) i wycofywania się z życia.
2).
W jakich warunkach powstaje:
Idealne warunki do powstawiania stresu "burzącego" i pożywka do wytwarzania jego "negatywnych" reakcji, powtarzających się, stwarzamy dzięki:
-niecierpliwości
-zawziętości aby wszystko szło po naszej myśli/ wg. planu
-naiwności (na bezpieczny świat)
-niewiary w swoje możliwości
-zamykania się na innych ludzi
-upartej chęci bycia niezależnym
-upór
-naiwność
-żądania zamiast pragnień
-roszczenie żądań jak mała dzidzi
-także niedojrzałość
-pożądliwość
-lękliwość
-wygodnictwo
-niechęć "do wybrudzenia sobie rączek:D"
-nie napiszę o zbyt poważnym traktowaniu pewnych spraw, bo totalne olewanie nie rozwiąże problemu. Niektórym rzeczom na prawdę poświęcamy za dużo uwagi, i troski, i obawy okazują się być niedorzeczne.
-* Niewiara w to, że zostaliśmy wyposażeni w możliwości i że każdy z nas jest w nie wyposażony, a siły potrzebne do realizacji są prezentem.
3). co można na to poradzić:-)??
-Rozmowa,
-Naturalne wyrażanie emocji =Bycie sobą
-Nie wstydzić się i nie zamartwiać opinią innych
-Nie narzucać się, nie zgłaszać tonu, nie starać się żeby zwrócić na siebie uwagę
-Siebie i innych ludzi traktować z szacunkiem,
-W chwili stresu wyłapać coś ważniejszego- i uznać to za ważniejsze od lęku
-Nie bądź "debilem" (nie powtarzaj tych samych błędów, bierz odpowiedzialność)
-Bycie uczciwym w każdej sytuacji
-Kierowanie się szacunkiem
-Wyrozumiałość i wybaczanie( wobec siebie i innych)
Inne sposoby na stres:
-Dużo uśmiechu, powodów do =)
-Cel w życiu, lista swoich pragnień
-Poczucie humoru i optymizmu
-Świadomość tego, że popełnianie błędów jest nieuniknione, że cierpienie także nas czeka ale być w tym i przyjmować to radośnie, mieć dystans, nie utożsamiać swojego życia z bieżącą trudnością czy wadą.
-Nastawiać się na to co można zrobić, naprawić, zmienić na lepsze-> z nadzieją, wytrwałością
-Nie skupianie się nad tym co już było, co straciliśmy, co już się stało-to było lekcją:), co nazywamy przeszłością
-Zgoda na poniesienie konsekwencji za popełniony błąd, odważnie i normalnie-coś spartaczyłeś, czasu nie cofniesz ale możesz naprawić błąd albo to:-)!
-Nie bój się dostania z**bki
-Nie bać się brania odpowiedzialność za swoje decyzje ale i też konsekwencji za decyzje ludzi obecnych przy Tobie, z którymi jesteś-każdy odpowiada za siebie ale będąc w grupie zachowuj się tak jak podpowiada Ci sumienie lub "przynajmniej pomyśl, jakbyś ty się czuł w danej sytuacji-osoby, która np. popełniła błąd".
-Umieć współodczuwać
-Umiejętność analizowania i uczenia się na błędach

-Nie przelewać energii, uwagi, samopoczucia na to, na co nie mamy wpływu
-Nie "zamartwiać" Ducha
-Nie zamykać się na świat
-W związkach międzyludzkich rozmawianie i pytanie o potrzeby oraz pragnienia, bycie sobą!
-Wybaczanie sobie błędów, niezniechęcanie się i Wytrwałość.
-Radość i ochoczość do pracy
(rysowanie, pływanie, jeżdżenie na desce, uczenie się nowych słów, taniec, nawet śpiewanie-też jest pracą:-P, a niektórym te działania sprawiają i są wyrazem ogromnej radości, pragnieniami, dążeniami, czymś ważniejszym od strachu, czyż nie?)

Ps: Przyznam szczerze, że produktywne myślenie bez siania paniki i bycie odporną na nieprzyjemne sygnały jeszcze nie idą mi najlepiej,
chociaż już dużo lepiej. Dzięki małym krokom naprzód wierzę, że można zmienić swoje dotychczasowe życie na lepsze.
źródło obrazków : <3WeHeartIt.Com
Tak
, i słusznie doszukujemy się źródła aktualnych kłopotów ze sobą, nieudacznictwa, różnych wad, nawet nawyku do powtarzania błędów, itd. w historii genów oraz wychowania, w powieleniu schematów wyniesionych z domu-Ale, ale...zaraz?
Mamy pewne skłonności, nawet te już wrodzone.. Mamy wypaczenia mocno wpisane w nasz kod genetyczny: czy nie jest pocieszające, że to wszystko przez co jesteśmy nieszczęśliwi , jak mówi przysłowie, "tkwi w szczegółach"??
Takim szczegółem są niewątpliwie nasze codzienne drobne nawyki.
Przyzwyczajenia, które robimy automatycznie.Uzależnienie z jakim walczy sama osoba dotknięta wraz ze zdruzgotaną rodziną , również może być :Nawykiem! Bo zaczęło się od nawyku,
i na odwrót: pracą, wytrwałym powielaniem "kontr-nawyków", świadomym podejściem, uczciwą analizą sytuacji, możne swoje życie zmienić niemal każdy z nas.
Choroba nie przekreśla szczęścia, a wysoka jakość życia, wewnętrzna równowaga rzuca inne światło na każde cierpienie, trudności i na popełniane błędy.
Radość, wytrwałość, wdzięczność.. bo jaki jest sens i siła napędowa w zalęknionym, tkwiącym w przeszłości i własnych ograniczeniach człowieku? Jak taki człowiek może być też wdzięczny i radosny jeśli nic dobrego go nie spotyka?

Nie chodzi o oszukiwanie się, uciekanie w przyjemności a trwanie w prawdzie, w faktycznej radości -niezmiennej aż do śmierci, pomimo przeżytych tragedii, wyrządzonych krzywd innym ludziom niestety i sobie samym, a taką możemy osiągnąć jedynie kierując się miłością-szacunkiem, i pomimo naszej niedoskonałości oraz ograniczeń, to utrzymamy ją poprzez wytrwałość.
Złe nawyki, mogą nosić nazwę wad lub grzechów- powielania i skłonności do czegoś przede wszystkim przeciwnego miłości, i czegoś co szkodzi nam jak i również innym (zatrute serce przelewające się w inne chłonne serca).
Odważę się podążyć o krok dalej, dodając że tak samo i nie asertywność, zaniżone poczucie własnej wartości, nieśmiałość, a nawet samotność: też są zależne od kompilacji naszych wyborów- które z przyzwyczajenia, utrwalone stają się właśnie: (...).
Czy też zauważasz jak bardzo od nawyków zależy nasz nastrój, podejście do życia i jego jakość?
-powodują zadowolenie i wyzwalają radość ze wszystkiego; sprawiają, że zawsze jestem gotowa do spontanicznego działania; nie jestem ociężała; czuję się lekko i sprawnie; zanikają dolegliwości fizyczne; ważę przy wzroście 158 poniżej 50 kg (w granicy 46,5 do 50); przyspieszają regeneracje organizmu; rzadziej choruje i szybciej wracam do zdrowia; mam ochotę do pracy (zastępują wygodnictwo i lenistwo); otwierają na innych ludzi; dodają "chęci" do spełniania pragnień; napawają energią; co najważniejsze pomagają w relacjach; nie muszę pić herbatki "bystrzaka":D i szybko reaguje na bodźce; wyrażam emocje; zachowuje się naturalnie; nie stresuje się do etapu zamknięcia w sobie, rozmawiam o problemie; mniejsze i rzadsze wahania nastroju; chęci do... życia; a nawet błysk w oczach i szczery uśmiech; postępuje uczciwiej; bardziej wykorzystuje szanse i otrzymany czas; współodczuwająca i wrażliwa ale zarazem bardziej odporna psychicznie; nawet jeśli zwracam na siebię uwagę to po to żeby się z kimś podrażnić;> albo..: bo taka już jestem-nie czuję potrzeby udowadniania niczego; nie przejmuję się tym co ludzie o mnie sądzą, ale jestem wrażliwa i nie mam zatwardziałego serca; odczuwam wszystko wyraźniej; potrafię wybaczać; wzruszać się; nie chodzę jak w amoku; nadal jestem taka rozciapiga; roztrzepana i fajtłapowata, ale się nie dąsam; entuzjazm; szczere chęci do pomocy; niezniechęcanie się; mam większy zapał i chęci; ŚMIAŁOŚĆ.
Niestety poniesiona odezwem starych wad: muszę się jeszcze nauczyć m.in. przegrywać, czyli przebaczać sobie i chętnie brać odpowiedzialność za popełnione błędy, zamiast uparcie motywować się poczuciem winy i przeciągać stan porażki.Jeżeli obecnie nie przypominam tego opisu, to najwyraźniej znaczy tylko i wyłącznie, że przesadziłam w którąś stronę:P :/!
A teraz przejdę do konkretów:
Najlepiej będzie indywidualnie dobrać styl do tego jakim się jest naprawdę, kierując się szacunkiem, zgodnie z pragnieniami, potrzebami. Nie szukając wymówek!
Ja najlepiej czuje się w takim:
1. Aktywności:
A. Dużo umiarkowanego ruchu w ciągu całego dnia, jak najwięcej aktywności, jak najmniej siedzenia
*("już się nasiedziałam w życiu" to mój tekst;) pasuje do wszystkiego i motywuje, np. jeśli chcemy odmówić czegoś nie urażając danej osoby, możemy powiedzieć w ten sposób "już się w życiu (np. napchaliśmy słodyczami-dość, naleniuchowaliśmy, ponarzekaliśmy na wszystko, pomartwiliśmy, itd)" i może to naprawdę zmotywować-tak jak i w moim przypadku, kiedy zdałam sobie sprawę z wielu nieprzyjemnych lat w stanie biernego odpoczynku).
Polecam szczególnie spacery, taniec, sprzątanie, zajęcia fitness, zabawy, aktywność na świeżym powietrzu, (dla umiejących: pływanie, jeżdżenie na rolkach, desce, czy rowerze^^),a także podzielne wykorzystanie czasu: np.
-ustawienie komputera na podwyższeniu stawiając przed nim stepper, -czytanie w trakcie ćwiczeń, uczenie się, pamiętając o prostowaniu pleców,, rozluźnianiu mięśni, masażu, itd.
Ważna jest systematyczność
B. Warto po przebudzeniu i (np. po wypiciu szklanki wody) zafundować sobie codzienną sesję ćwiczeń rozciągających i wzmacniających.
Od kilku lat ( z małą przerwą 2 lata temu) tak właśnie zaczynam każde popołudnie;DD..Zaraz po wstaniu wykonując, m.in.:
-ćwiczenia na szyję, żuchwę, nadgarstki i stopy
-rozmaite skłony oraz wyciągnięcia i wygięcia tułowia:P
-ćwiczenia na szpagat, oraz drobne na talię i obojczyki
-skrętoskłony, krążenia, nożyce, itd. na dolny kręgosłup oraz odcinek lędźwiowy
(pierwsze i ostatnie dodałam niedawno i po ok. dwóch miesiącach przyniosły rezultaty)
całość trwa 25 minut.

C. I o każdej porze roku, każdego dnia (polecam także pod wieczór, przed nocną kąpielą) udać się na 30 min. spacer na świeżym powietrzu
-(Ubierając się zawsze w cebulkę*<- info zaczerpnięte z jakiejś strony:P)
2. Inne:
Do wspomnianych już wcześniej nawyków prostowania sylwetki, masażu napiętych mięśni twarzy, itd. dodam także m.in. hartowanie się;
1-2 razy w tygodniu, w celu wygładzenia skóry, stosowanie peelingu (używam cukru z oliwą: taki mix);
zimne lub ciepłe okłady na bolące miejsca; a także po prysznicu masaż ciała z użyciem ujędrniającego balsamu.
3. Codzienna praca, działanie:
Czyli choć mały krok, ale każdego dnia w kierunku do celu, dążenie do pragnień-jakim może być i powinna nasza aktualna praca zarobkowa, lub nauka, ćwiczenia, dbanie o relacje, naprawianie błędu, wynajdywanie nowych konkluzji, tworzenie, poświęcanie się z pasją danej aktywności aby sprawiała radość-wg. TWOICH pragnień.
Jest to też doskonały sposób na rozładowanie napięcia, gdyż w czasie tego możemy być poddawani na długotrwały stres, który zaczniemy postrzegać jako normę, i pomoc w budowaniu i motywacji.
*pod koniec artykułu dodam własne wariacje na temat stresu! Zarówno w jakich okolicznościach powstaje, jak i zostaje złagodzony.
4. Utrzymywanie czystości:
- Mycie zębów po każdym posiłku:[, zmywanie makijażu na noc, raczej częste prysznice zamiast długich kąpieli, oczyszczanie organizmu kilka razy w roku.Dom:
częste pranie ubrań, ręczników i pościeli, wietrzenie mieszkania
-co jakiś czas odświeżanie zasłon i firan, wytrzepywanie pościeli oraz puf lub ich wymienianie
-odkurzanie mieszkania częściej niż raz w tygodniu
-dbanie o sterylność kratek, przewodów wentylacyjnych. Mycie zlewów, toalet preparatami zwalczającymi bakterie
-dezynfekowanie najczęściej dotykanych przedmiotów (telefon, klawiatura, piloty, włączniki, klamki). Można użyć w tym celu perfum z alkoholem-Uważając na farbę, która może się zmyć!5. Sen
Przyjemność:-), o ile nie mamy z nim problemów.
Potrzeba aby trwał nie krócej niż 5-8 h na dobę, jednak najlepiej jeśli masz możliwość kładzenia się i budzenia w naturalnym trybie.
Nie stresuj się i nie myśl o problemach w ciągu dnia,
wycisz się przed snem i nie zastanawiaj się nad niczym jeśli zależy Ci na tym aby szybko usnąć.Poleca się spanie przez cały rok przy lekko uchylonym oknie.
Unikaj kładzenia się na brzuchu, a poduszkę ugnieć w taki sposób aby odciążyć kręgosłup.
6.Odżywianie:
1. Ogólnie: Nie stosuje żadnej konkretnej diety, moje odżywianie opiera się na niektórych zasadach oraz słuchaniu i odbieraniu sygnałów organizmu- bardziej na ograniczaniu i panowaniu nad apetytem.
Niestety kilka razy w tygodniu jem coś słodkiego, a w pozostałych dniach cukier wkrada się w postaci fruktozy lub ukryty w jogurcie. Opisałam to jak jest i było dotąd, mogłam "rzucić" słodycze na kilka miesięcy, łapczywie "rzucając się na nie" po upływie tego czasu:D. Taka wada, z którą walczę..
W czasie kiedy idzie gładko i czuję się sobą, oraz jem z "czystym sumieniem" są to dni kiedy
-porcja jednego posiłku nie przekracza wielkości otwartej garści (pojemność szklanki, lub kubka).
-Jem zazwyczaj 3 takie posiłki do 4 , każdy w odstępie około trzech godzin.
-W czasie tych przerw nie myślę o jedzeniu ale najczęściej odczuwam pragnienie gaszone niegazowaną wodą (której wypijam średnio ok. 1,5 l). -Poza tym zamiast owoców, dozuje 1-2 szkl. soku owocowego dziennie
- i maksymalnie 2 kawy z (niestety mlekiem).
-Kolację staram się jeść do godziny 18, lub 4 h przed snem
-Jeśli jem słodycze to w ramach jednego posiłku i wtedy staram się jeszcze spalić dodatkowe kcal nie jedząc kolacji-zazwyczaj porcja lodów z sosem/lub ciastka z czekoladą-i ot tak dodatkowe 700 kcal! Jeśli nie czuję się po tym ciężko, wyczuję kiedy powiedzieć stop, jest Okej:-).
Oczywiście są szkodliwe ale akurat nie zepsuły samopoczucia, dodały energii i najlepiej być w stanie pomóc ćwiczeniami, wodą-zneutralizować to nagięcie.
Niestety czasami kończy się na przegięciu ]:-/, wyrzutach sumienia, zjedzeniu 10 razy tyle (może przesadziłam:D) i wtedy nie trudno o uzależnienie od substancji chemicznych, wyrobienie nawyku. Zatruwaniu się i zarażanie apatią ludzi wokół, tycie i ociężałość.
W następnym poście napiszę o tym jak uczyć się na błędach, jednak w tym momencie muszę wspomnieć, że jeśli czujesz się wciągnięty w taki wir, jakby uzależniony, to sprawdzoną przeze mnie metodą jest:
1. Wyluzuj ale już odłóż to, pij do końca dnia tylko wodę, posiedź dzisiaj troszkę dłużej (ale nie kładź się za późno spać, bo to sprzyja takim fazom). Jeśli dasz radę rozładuj napięcie poprzez ćwiczenia, po nich weź prysznic, pij tylko wodę i niczego nie jedz.2. Zrób co najmniej 2 dni przerwy od tej substancji.
Nie wcinaj zapasów jakie Ci zostały ani nie oddawaj nikomu, jeśli ją lubisz i potrafisz dozować w małych ilościach.
No cóż uzależnienie takie samo jak od alkoholu! Już sam bunt przed totalnym odrzuceniem tego produktu albo wspomnienie z przeszłości kiedy po detoksie wlaliśmy w siebie na umór- mówi nam prawdę, że uzależniliśmy się od rzeczy, że może jest dla nas ważniejsza niż zdrowie i inni ludzie.. Ale to nie miejsce na wywody moralne:-), więc nie wspominaj przeszłości, bo nic już takie nie będzie jak było i jeśli potrafisz obejść się smakiem i nie pożądać tej rzeczy schowanej w szafce "na czarną godzinę", :
3. możesz po detoksie wytrzymać jeszcze kilka dni, tygodni,
a jeśli już zdecydujesz się bez większych emocji na ponowne sięgnięcie, to przystopuj na małej ilości!! Odłóż, odpracuj i już nie pożądaj tego jak "zakazanego owocu".
4. Wybacz sobie i odpracuj błąd.
Najpierw musisz sobie zdać sprawę z tego błędu, rozpisz najlepiej poświęcając chwilę jak do tego doszło i przemyśl dokładnie. Już po pięciu dniach wytrwałości zauważysz pozytywne efekty, wszystko będzie jak ta lala;-)...
*Pamiętaj ile to kosztowało i doceniaj bardzo jeśli udało Ci się ten błąd naprawić.
Mogę Polecić (dla osoby dorosłej-kobiety, dla mężczyzny dawka będzie większa):
1).:
*Na czczo picie niegazowanej, czystej wody (najl. mineralnej ale może być przegotowana)
*Śniadanie 1h do 2h po przebudzeniu
*3 posiłki dziennie wielkości garści i 2 przekąski (np. średni owoc lub 3/4 szkl. jogurtu/ soku)
*Przerwy między posiłkami ok 3 h (2,5-4 zgodnie z potrzebą)*Kolacja (zalecane białka) spożyta do godziny 18 lub na 4h przed snem.
*Produkty najlepiej spożywać powoli, ostudzone i nie pić gorących napojów
*raz na jakiś czas można także oczyścić nieco organizm, zamiast pokarmu, pijąc soki warzywno-owocowe przez dzień do trzech,
a kilka razy w roku, do czterech, zrobić gruntowne porządki 8-14 dni jedząc same warzywa i owoce. Najlepiej przed :skonsultować się z lekarzem, słuchać własnego organizmu i stosować w razie faktycznej potrzeby.
2).
Wskazane produkty:
a). tłuszcze:
-Nierafinowane oleje tłoczone na zimno (np. oliwa z oliwek, olej lniany)-Orzechy
-Awokado
-Ryby (pstrąg, makrela, śledź, halibut-ja nie jem ryb :p)
-Pestki słonecznika/ dyni
Dziennie: 5 sztuk do 5 łyżek orzechów/ pestek lub; 150 g ryby lub; pół awokado lub; 1 łyżka oliwy/oleju
b). białka:
-Kwaśne mleko/ kefir/ maślanka/ jogurt= 1-2 szkl. dziennie
-Chude sery/ twaróg/ jaja/ Serki twarogowe = wg. uznania ale z umiarem
- Mięso chude, drób (Indyk) =max do kilku razy w tygodniu
c). węglowodany:
Najlepiej bogate w błonnik, ubogie w cukry, skrobię, z niskim IG
*Warzywa: -Zielone warzywa/ zielono-liściaste (sałaty, od czasu do czasu szpinak,itd), brokuły; Papryka, Buraki, Świerza marchew, Kabaczki, Ogórki; Koperek, natka pietruszki; Zioła :Bazylia, Mięta pieprzowa, Cynamon, Imbir, itd.
Dziennie: jako dodatek do każdego posiłku, Dobrze jakby Warzywa stanowiły podstawę jadłospisu
-Czosnek=1 ząbek dziennie
* Zboża, nasiona:
-Produkty z mąki razowej( makarony), Brązowy ryż i kasze, kiełki, otręby, ciemne sucharki i pieczywo= max wielkość garści dziennie
*Owoce:
-Sok z 1 cytryny codziennie/ lub prod. bogate w wit. C
-Owoce jagodowe(maliny, poziomki, etc.), Dzika róża, Owoce Kwaśne i Jabłka (Cytrusy, Grapefruit, etc.)
Dziennie: ok 1-1,5 szkl. lub 1-max 2 szkl soku.
d). Płyny (ok 30ml na 1kg masy ciała)
-Oprócz samej wody ( do której można dodawać, np, listki mięty/sok z cytryny), zieloną herbatę
-Kawę należy spożywać w niewielkich ilościach, świeżo parzoną i bez dodatków ( narazie piję rozpuszczalną z mlekiem ;P ^^:/)
3).
Należy unikać:
*Bezwzględnie Cukru (owoce i warzywa o wys. stężeniu jeść z dużym umiarem)*Białej mąki
* Słodkiego mleka i śmietany
*Smażonego/Przypalonego oraz tłuszczy utwardzonych/ rafinowanych
*Dodatków ulepszających smak/ sztucznych i barwników/ ostrych przypraw
*Drożdży i Alkoholu, leków (jeśli jesz dużo cukru)
Lista produktów jakich należy unikać. Niektóre bezwzględnie ograniczając, inne spożywać tylko okazjonalnie^(wyjaśnienie pod listą )
-Cukru, słodyczy, czekolady, mleka krowiego: śmietany, serków, kremów, lodów; serów pleśniowych, drożdży i grzybów (oprócz pieczarek), tłustych mięs, wieprzowiny, mało-mięsnych wędlin, smalcu, vegety, glutaminianu, słodzików: aspartamu, gum do żucia, wyrobów z białej mąki, białego ryżu, kasz z pszenicy, fast foodów, wszelkiego rodzaju sosów, majonezu, musztardy i ketchupu, słodkiej polewy, chrupków, solonych lub prażonych orzechów, kukurydzy, panierki, potraw mącznych, skrobi, naleśników, placków, słodkich napoi, gazowanych oraz alkoholowych
-Jedzenia po godzinie 18:24 :D
-Przy bólach głowy lub szczęki unikać twardych i żujących produktów
-Przejadania się!!! W nadmiarze każdy posiłek okaże się szkodliwy dla zdrowia, jednak odnośnie potraw i produktów można je jeść w wyjątkowych okolicznościach, spełniając 3 warunki:
4).
Aby zjeść, albo wypić coś szkodliwego okazjonalnie, bez wyrzutów sumienia i zgodnie z miłością:
1. Świadomość
musi to być świadomy wybór, nieprzymuszony, podjęty po rozważeniu wszystkich pro i anty, 2. Ilość
W takiej ilości aby organizm poradził sobie z nadmiarem toksyn, mógł jeszcze dziś przefiltrować/ na bieżąco neutralizować szkodliwe składniki.
Pomóż mu ,np. rezygnując z kolacji, dodatkowo ćwicząc, pijąc przez resztę dnia samą wodę, na drugi dzień nadrabiając ćwiczeniami-zależnie od spożytej ilości.
Bardzo ważne aby zjeść niewielką ilość i nie dopuścić do przejedzenia się.
3. Tempo i częstotliwość
Jeść/ Pić powoli, odkładając na jakiś czas przed ponownym sięgnięciem. Nie dopuść do uzależnienia, jeśli jest to coś co bardzo Ci smakuje i ciężko jest się opanować, zjedz małą ilość i powiedz sobie, że drugą część będziesz mógł zjeść jutro/ za tydzień.
Rób przerwy zarówno w gryzach/ łykach jak i w dniach przed kolejnym okazjonalnym sięgnięciem:-).
7.Umiejętność radosnego życia, odporność na stres
1). "krótki:D" wstęp:
Stres w skrócie-reakcja obronna organizmu; Nieokiełznany wyzwala nieprzyjemne efekty takie jak: kłucie w klatce piersiowej, drżenie, skurcze, napięcie, ból głowy, płytki oddech, jąkanie się, zmieniony głos, pocenie, sztywne-niepewne przyspieszone ruchy, różne tiki, zawroty głowy, dziwne zachowania, długotrwały może doprowadzić do zmian psychicznych, nerwic, depresji, wycofania, itd.Jeżeli potrafisz zidentyfikować ten stan możesz także wykorzystać go tak, żeby Ci służył, aby decyzje podjęte pod wpływem stresu były trzeźwe i budujące. To umiejętność : czyli jest możliwa do wyćwiczenia.
Skupienie się tylko na tym co można zrobić, jak jeszcze zaradzić, bo nie ma opcji bez wyjścia; nie koncentrować się na tym co było, czy na tym, że właśnie doświadczamy tego co wzbudziło stres. Skup myśli na tym, że jest coś ważniejszego niż strach; stres może być w takim przypadku bardzo pomocny-ostrzegł Cię przed "zagrożeniem" lub ryzykiem i przygotował ciało do podjęcia decyzji w tej kwestii, zmobilizowania sił, a nie ma miejsca na poddanie się.
Albo przeskoczysz, pokonasz lub ominiesz przeszkodę, nie zatrzymuj się przed i nie cofaj, bo wtedy ten "straszny zwierz" na pewno Cię zje.
To jest decyzja chwili, skupiaj się na tym co dobrego można zrobić, zazwyczaj w takim momencie, np. w pracy jesteś odpowiedzialny nie tylko za siebie, więc od razu pomyśl o tym co razem możecie zrobić, każde ręce są pomocne ale nie ponad siły wszystkich rąk. Nie bój się rozmawiać o problemie i prosić o pomoc, uczciwie ocenić sytuację i nie bój się próbować/ odpowiedzialnie ryzykować kiedy wymaga tego sytuacja.Można nauczyć się czuć jak ryba w wodzie w każdej sytuacji, budować radość wewnętrzną podczas cierpienia, rozwijać swoje umiejętności, zawsze być nastawionym na działanie i naukę, zmotywowanym; zamiast dostosowywać sytuacji do swoich ograniczeń (co i tak się nie uda za którymś razem) i wycofywania się z życia.
2).W jakich warunkach powstaje:
Idealne warunki do powstawiania stresu "burzącego" i pożywka do wytwarzania jego "negatywnych" reakcji, powtarzających się, stwarzamy dzięki:
-niecierpliwości
-zawziętości aby wszystko szło po naszej myśli/ wg. planu
-naiwności (na bezpieczny świat)
-niewiary w swoje możliwości
-zamykania się na innych ludzi
-upartej chęci bycia niezależnym
-upór
-naiwność-żądania zamiast pragnień
-roszczenie żądań jak mała dzidzi
-także niedojrzałość
-pożądliwość
-lękliwość
-wygodnictwo
-niechęć "do wybrudzenia sobie rączek:D"
-nie napiszę o zbyt poważnym traktowaniu pewnych spraw, bo totalne olewanie nie rozwiąże problemu. Niektórym rzeczom na prawdę poświęcamy za dużo uwagi, i troski, i obawy okazują się być niedorzeczne.
-* Niewiara w to, że zostaliśmy wyposażeni w możliwości i że każdy z nas jest w nie wyposażony, a siły potrzebne do realizacji są prezentem.
3). co można na to poradzić:-)??
-Rozmowa,
-Naturalne wyrażanie emocji =Bycie sobą
-Nie wstydzić się i nie zamartwiać opinią innych-Nie narzucać się, nie zgłaszać tonu, nie starać się żeby zwrócić na siebie uwagę
-Siebie i innych ludzi traktować z szacunkiem,
-W chwili stresu wyłapać coś ważniejszego- i uznać to za ważniejsze od lęku
-Nie bądź "debilem" (nie powtarzaj tych samych błędów, bierz odpowiedzialność)
-Bycie uczciwym w każdej sytuacji
-Kierowanie się szacunkiem
-Wyrozumiałość i wybaczanie( wobec siebie i innych)
Inne sposoby na stres:
-Dużo uśmiechu, powodów do =)
-Cel w życiu, lista swoich pragnień
-Poczucie humoru i optymizmu
-Świadomość tego, że popełnianie błędów jest nieuniknione, że cierpienie także nas czeka ale być w tym i przyjmować to radośnie, mieć dystans, nie utożsamiać swojego życia z bieżącą trudnością czy wadą.
-Nastawiać się na to co można zrobić, naprawić, zmienić na lepsze-> z nadzieją, wytrwałością
-Nie skupianie się nad tym co już było, co straciliśmy, co już się stało-to było lekcją:), co nazywamy przeszłością-Zgoda na poniesienie konsekwencji za popełniony błąd, odważnie i normalnie-coś spartaczyłeś, czasu nie cofniesz ale możesz naprawić błąd albo to:-)!
-Nie bój się dostania z**bki
-Nie bać się brania odpowiedzialność za swoje decyzje ale i też konsekwencji za decyzje ludzi obecnych przy Tobie, z którymi jesteś-każdy odpowiada za siebie ale będąc w grupie zachowuj się tak jak podpowiada Ci sumienie lub "przynajmniej pomyśl, jakbyś ty się czuł w danej sytuacji-osoby, która np. popełniła błąd".
-Umieć współodczuwać
-Umiejętność analizowania i uczenia się na błędach

-Nie przelewać energii, uwagi, samopoczucia na to, na co nie mamy wpływu-Nie "zamartwiać" Ducha
-Nie zamykać się na świat
-W związkach międzyludzkich rozmawianie i pytanie o potrzeby oraz pragnienia, bycie sobą!
-Wybaczanie sobie błędów, niezniechęcanie się i Wytrwałość.
-Radość i ochoczość do pracy
(rysowanie, pływanie, jeżdżenie na desce, uczenie się nowych słów, taniec, nawet śpiewanie-też jest pracą:-P, a niektórym te działania sprawiają i są wyrazem ogromnej radości, pragnieniami, dążeniami, czymś ważniejszym od strachu, czyż nie?)

Ps: Przyznam szczerze, że produktywne myślenie bez siania paniki i bycie odporną na nieprzyjemne sygnały jeszcze nie idą mi najlepiej,
chociaż już dużo lepiej. Dzięki małym krokom naprzód wierzę, że można zmienić swoje dotychczasowe życie na lepsze.
źródło obrazków : <3WeHeartIt.Com
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











