Dzieńdober :-D,
Dostałam chorobliwej weny i pomysły na 2 kolejne posty, które mam nadzieję uda mi się napisać w najbliższym czasie.
Czy demon może mieszkać w nas, w części ciała, czy raczej umyśle?
Mam dwa takie demony, jeden jest mi znany od dzieciństwa, chciałam przedstawić Wam informacje jakie znalazłam na ich temat oczywiście wraz ze sposobem wyzwolenia :-)!
Pomimo ostatnich wątpliwości nie ustaję przy tym, że Wyższa Energia istnieje i że czuję Jej obecność oraz przepływ.
Nadal koczują wewnątrz mnie demony, których prawdziwe oblicze widzę w koszmarach.
To robią z nami demony, myślisz że rzucą Ci świat do stóp, a po chwili czujesz, że sprzedałeś siebie i to co miałeś najcenniejsze dla jakiś ochłapów, zostajesz ograbiony przez iluzję.
Ludzie chwalą często wszystko co najgorsze, tak samo jak śmieją się i uważają za dziwaków ludzi czyniących dobro.
To bez znaczenia.
Polubiłam cechę która jest ogólnie źle postrzegana przez ludzi( jako niezaradność, dziecinność, przylepstwo).
Chciałam zawsze poznać kogoś kto by się mną zaopiekował, pokierował dobrą drogą, dodał odwagi do załatwienia pewnych spraw nie dając mi upaść, czułam pustkę.
Demony wmówiły mi, że tą osobą może być, np. mężczyzna mojego życia (haha czyż to nie nastawia na branie i interesowną miłość oraz wybór łatwej drogi?). Całe serce i umysł zaprzątnięte myślami wokół pewnego człowieka, przekonanie że bez niego nasze życie nie ma sensu.... Drugi demon zapewne ma mnie za cholernie przyziemną kretynkę, która wierzy w zapełnienie tej pustki cukrami prostymi.
Za sprawą natchnienia odczuwam silne refleksje i pewne sprawy, jakich niegdyś mózg nie mógł pojąć;D stają się jasne.
Właśnie na czym polega stan uświęcający za sprawą Ducha Świętego, a poczucie obecności Boga przy nas?
Wydawało mi się, że natchnienie Jego Duchem jest bardziej spektakularne, pojawia się w skrajnych momentach i może nas równie szybko opuścić. Przepełnia duszę i umysł, w tym czasie ludzie doznają głębokiego wzruszenia i refleksji, mądrości, zrozumienia lub nawet wizji.
Obecność Wyższej Energii właściwie możemy czuć przez cały czas-i możliwe, że to jest właśnie natchnienie Duchem Św.
Ja jestem pokrętną osobą :D stale potrzebującą dowodów, upewnień, przypominania, inaczej łatwo jest mi zbaczać z obranej drogi.
Dla osoby wierzącej Bóg jest kimś takim kogo potrzebujemy, kimś kto zapełnia pustkę istnienia. Ta pustka możliwe nawet- jest śladem po zerwaniu przymierza lub przywilejem jaki otrzymała rasa ludzka, miejscem dla Bożej materii, lecz w materialnym świecie wykorzystuje się ją przeciwko nam.
"14. Nie chciałbym, byście mieli coś wspólnego z demonami. 21 Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów.
23 Wszystko wolno16, ale nie wszystko przynosi korzyść. /
Jeśli ja coś spożywam dzięki czyniąc, to czemu mam być spotwarzany z powodu tego, za co dzięki czynię? 31 Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie"
23 Wszystko wolno16, ale nie wszystko przynosi korzyść. /
Jeśli ja coś spożywam dzięki czyniąc, to czemu mam być spotwarzany z powodu tego, za co dzięki czynię? 31 Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie"
To przyjemne uczucie spokoju i radości jednocześnie, szczęścia i nadziei, błogostan który nie znika po chwili, a utrzymuje się cały czas, przechodzą nas ciarki a umysł czuje się bezpiecznie. Jesteśmy gotowi na wszystko, lenistwo nie ma władzy, jesteśmy też szczerzy i uczciwi wobec bliźnich. W taki właśnie sposób czuję obecność- przepływ Energii-Natchnienie.
Dzisiaj bez nadziei pomodliłam się do Boga prosząc o wytrwałość oraz pokonanie grzechów. Podczas wypowiadania tych słów moje myśli zaprzątała straszna ochota na poddanie się, myślałam że znowu się poddam i już obmyślałam plan mojej porażki. Mogłabym wstrzymać chęci ze względu na Pana i Jego autorytet, chociaż wiem że nie zawsze starczało mi silnej woli i często łamałam dane obietnice. Kiedy tylko wstałam po chwili przeszły nie tylko pokusy ale nawet jakby się pojawiały to ja zupełnie straciłam ochotę na np. objadanie się, bo to jedna z nich.
Po prostu piszę to co naprawdę myślę, czuję i przeżywam.
Kto szuka, ten znajdzie.
Ja myślę, że chociaż byłam z natury wrażliwą i słabą osobą to nie wyróżniam się tym znacznie. Buntowałam się długo nie godząc z życiem jakie było mi dane, posiadając talenty, pasje, rodzinę, pieniądze, nie cierpiąc głodu. Przeżyłam chwile w których straciłam to wszystko, bo mając szczęśliwe życie z wielką pustką wewnątrz-nawet jeśli śmiejemy się i cieszymy to nie na długo.
Uważam też, że każdy człowiek jak nie raz w życiu to ośmielę się napisać, że często odczuwa lub odczuwał pustkę. Taką której nie potrafiła zapełnić miłość przyjaciół, ukochana osoba, tym bardziej jedzenie, używki, seks, słowa jakie chcieliśmy usłyszeć, rzeczy jakie chcieliśmy zobaczyć i spełnione marzenia.
Mając wsparcie najważniejszych osób, miłość kochanego partnera; jeśli przyjaciele nas nie opuszczają i rodzina pomaga- a w naszych sercach jest pustka- to nic nas nie ucieszy ani my nie będziemy w stanie uszczęśliwić bliskich czy podzielić się radością.
Coś co sprawiło, że cieszysz się szczęściem innych osób, a własne życie przestało Cię niepokoić. Coś bez czego wszystko traci sens, zaś dzięki czemu jest warte działania i choćby wszystko inne przestało istnieć, nie doświadczysz samotności oraz za co mógłbyś poświadczyć życiem.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz